Legia Warszawa

30.04.2016 18:00, Stadion Wojska Polskiego

Wisła Kraków

Następny mecz:

30.04 18:00    Legia Warszawa - Wisła Kraków

07.05 18:00    Pogoń Szczecin - Legia Warszawa

14.05 18:00    Legia Warszawa - Nieciecza

17.05 20:30    Legia Warszawa - Lech Poznań

21.05 18:00    Jagiellonia Białystok - Legia

28.05 18:00    Korona Kielce - Legia Warszawa

04.06 18:00    Legia Warszawa - Lechia Gdańsk

Poprzednie mecze:

Poprzednie mecze:

Koszulki - sezon 1990/1991

Początek roku 1991. Po rozprawieniu się z Aberdeen w 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów, legionistów czekają mecze z Sampdorią Genua. Piłkarze Legii w spotkaniach ze Szkotami wystąpili jeszcze w wysłużonych strojach firmy Adidas. Ale mając w perspektywie kolejne mecze w Europie, postanowiono, że „Wojskowym” należy sprawić nowe komplety.

 

Wczesne lata 90. były dla Legii trudnym okresem. Po transformacji ustrojowej wojsko wstrzymało wszelkie dotacje i klub znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Szczególnie dało się to odczuć w kwestii zaopatrzenia w sprzęt sportowy. Sytuacja była tak zła, że piłkarze korzystali m.in. z kreszowych dresów, które zakupił dla nich jeden z kibiców. Był również problem ze strojami meczowymi. Kompletów, w jakich piłkarze Legii wystąpili przeciwko holenderskiemu Swift Hesperange, a następnie Aberdeen na próżno można było szukać w katalogach Adidasa z roku 1990 – prędzej w tych z poprzedniej dekady. W obu spotkaniach przeciwko Szkotom legioniści zagrali na biało.

 

 

W sezonie 1990/1991 „Wojskowi” używali też zielonych strojów z charakterystycznym wzorem (m.in. w finale Pucharu Polski z GKS Katowice). Piłkarze Legii mieli do swojej dyspozycji również model z białym kołnierzykiem i wstawkami w tym samym kolorze (spotkanie z Igloopolem Dębica). Niedawno Adidas postanowił nawiązać do tego modelu, wypuszczając odzież treningową Condivo 14. Bluzy z tej serii mieli do swojej dyspozycji także piłkarze Legii.

 

 

Dobra postawa legionistów w Pucharze Zdobywców Pucharów sprawiła, że klub zwrócił na siebie uwagę różnego rodzaju biznesmenów. Wśród nich był m.in. Andrzej Grajewski, który podjął się zorganizowania dla „Wojskowych” nowych strojów. W celu podpisania umowy z firmą Lotto, do Włoch wraz z Grajewskim udał się ówczesny menedżer drużyny, Stasiu Terlecki. W klubie chęć związania się włoskiej firmy z biedną jak mysz kościelna Legią wzięto za dobrą monetę – wszyscy byli zadowoleni, że stroje od Lotto otrzymają za darmo. Nie myślano jeszcze wtedy o tym, że producent mógłby również zapłacić za granie z ich logo na koszulkach. Warto dodać, że Terlecki wybierając się na wycieczkę do Włoch nie miał ważnego paszportu. W związku z tym, granicę musiał pokonywać ukryty w bagażniku pod nowo zakupionym sprzętem.

 

Jak się później okazało, stroje firmy Lotto były wątpliwej jakości. Dodatkowo, doszło do nieporozumienia i koszulki nie do końca wyglądały tak, jak wyglądać powinny. Na trykotach miała znajdować się tradycyjna „eLka” w kółeczku. W celu zaprezentowania, jak owa „eLka” ma wyglądać, przekazano Włochom proporczyk, na którym widniał charakterystyczny znak Legii. Ci jednak odwzorowali na koszulkach… cały proporczyk. Tym sposobem pierwszy (i jedyny) raz w historii piłkarze otrzymali stroje z trójkątnym symbolem na piersi.

 

fot. Legia.com

 

Proporczyk z lewej strony koszulki to nie koniec nieporozumień w przypadku strojów firmy Lotto. Organizując nowe komplety dla Legii, Grajewski bezprawnie umieścił na nich logo firmy Müllermilch, dla której w tym czasie pracował. Piłkarze najprawdopodobniej wystąpiliby z logotypem producenta jogurtów, ale do akcji wkroczyła UEFA. W związku z tym, że działacze Legii zbyt późno zgłosili, że na koszulkach będzie widniała reklama, nakazano ją zakleić pod rygorem kary finansowej. Wobec powyższego piłkarze Legii w meczach Sampdorią (a później także w spotkaniach z Manchesterem United) wystąpili z wielkimi, białymi „ekranami” na piersiach. Po takim zabiegu koszulki nie wyglądały zbyt estetycznie – ponoć gracze Sampdorii po meczu nie chcieli się z legionistami za nie wymienić.
 

 

Po raz kolejny okazało się, że koszulki nie grają i pomimo, że legioniści w strojach Lotto nie prezentowali się zbyt okazale, wyeliminowali naszpikowaną gwiazdami Sampdorię. A koszulki ze „śliniankami” na przedzie przeszły do historii klubu. W kompletach firmy Lotto piłkarze Legii wystąpili też w półfinale Pucharu Zdobywców Pucharów przeciwko Manchesterowi United. Na mecze z Anglikami przygotowano inny model strojów – na piersi znalazła się już „eLka”, ale wciąż dużą część koszulki „przyozdabiał” wielki prostokąt, zasłaniający logo Müllermilch.

 

 

„Wojskowi” mieli także do dyspozycji biały komplet firmy Lotto. W tym zestawie występowali wyłącznie w lidze. Nic nie stało zatem na przeszkodzie, by na koszulkach pojawił się niezasłonięty logotyp  Müllermilch. Była to pierwsza reklama z jaką piłkarze Legii wystąpili na boiskach ekstraklasy.

W lidze legioniści używali też znanego z meczu z Manchesterm United zielonego kompletu w tym wypadku obyło się bez wielkiego białego „ekranu”.

 

 

Piłkarze Legii w sezonie 1990/1991 grali również w strojach firmy Umbro (o koszulkach tej firmy piszemy szerzej tu). W użyciu były dwa modele. Układ kolorów na koszulce biało-czerwonej nie miał żadnego związku z tradycją Legii, a przywodził raczej na myśl strój innego europejskiego klubu – Feyenoordu Rotterdam. W strojach à la Feyenoord piłkarze Legii wystąpili m.in. w wyjazdowym meczu z ŁKS-em (20.10.1990 r.). Należy dodać, że wybór tego akurat kompletu na mecz z łodzianami, był dla nich prztyczkiem w nos – w końcu biały i czerwony to ich kolory. Konfrontacja strojów obu drużyn w tunelu prowadzącym na boisko zakończyła się zmianą koszulek przez ełkaesiaków. Drugi wariant od Umbro to wzorzyste, ciemnozielone koszulki.

 

2017 - Legia.info.pl

©